Zbyszek Bieniak

muzyka, teksty, aranżacje, scenariusze filmowe/reklamowe, copywriting

 

 

Od zawsze wiedziałem, że chcę zostać muzykiem... i tak też się stało.


Zadebiutowałem już na początku podstawówki na koloniach letnich w Mrzeżynie, gdzie wraz z Bratem wykonałem kilka utworów z repertuaru Slade i T.Rex. Zadbaliśmy również o odpowiedni image, malując nasze twarzyczki plakatówkami i osiągając w ten sposób makijaże a la zdeformowany Kiss.
Publika była naprawdę duża. Podzielono się na 2 grupy; pierwsza to dziewczyny, które szalały, druga - zazdrośni kolesie - im się nie podobało.


Jako nastolatek wziąłem udział w międzynarodowym przeglądzie muzyki studenckiej „Kiccanzona”.
Jak się tam znalazłem? Akurat siedzieliśmy z braciszkiem na Barbakanie i śpiewaliśmy sobie jakieś improwizowane kawałki, a tu przechodzi jakiś gość. Zatrzymał się, chwilę posłuchał, po czym spytał, czy nie chciałbym wziąć udziału festiwalu.


Na ten festiwal przyjechałem kompletnie nie przygotowany. Wszyscy mieli jakiś repertuar, w większości inspirowany folkiem lub poezją śpiewaną. Występowali tam kolesie z rożnych stron świata i co najgorsze… dokładnie wiedzieli co mają grać.


Postanowiłem, że coś zaimprowizuję. Zamknąłem oczy i rozpocząłem ten dziwny koncert. Śpiewałem po pseudo angielsku, bełkocząc jakbym miał kluchy w buzi , wyostrzając tylko te wyrazy lub zwroty, które mogły mieć jakikolwiek sens. Wykonałem dwa numery i otworzyłem oczy. Połowa publiki uciekła, a druga biła brawo na stojąco! Dejavu? Nie zdobyłem żadnej oficjalnej nagrody, ale dla mnie ważniejszą nagrodą było to, że podchodzili do mnie uczestnicy festiwalu i wyrażali szczere uznanie dla mojego występu. Jakiś gość z Nigerii pochwalił mnie za bardzo oryginalne teksty. Niestety ubolewał, że nie wszystko rozumiał…

Mój pierwszy zespól to Wyrock, przemianowany później na Izbę Lordów. W składzie grali m.in.; Robert Sadowski gitara (późniejszy założyciel Madame, Houk, Kobong, również Fotoness), Jacek Perkowski "Perkoz” (T.Love, Azyl P, Kobranocka), Krzyś Dominik (Madame, Maanam).
To był naprawdę fajny zespół. Bardzo żałuję, że nie mam zachowanych nagrań z tamtego okresu.

Później przewinęło się mnóstwo rożnych zespołów, m.in. Do Do, Deef - ze słynnym wirtuozem gitary Zefirem.

Oddział Zamknięty - w pewnym momencie zacząłem grać ze starszymi doświadczonymi muzykami, którzy od lat grali zawodowo na scenie rockowej. Zespół nazywał się Deef, a ja miałem zastąpić na wokalu Johnego, który nastepnie miał zastąpić Marka Piekarczyka w TSA.
Grupa Deef - to byli konkretni goście m.in.: „ Zefir” - legendarny wirtuoz gitary, Zbyszek Wypych - (Breakout, Oddział Zamknięty), niejaki Wójcik - bębny.


Próby mieliśmy w klubie „Stodoła” i właśnie tam usłyszał mnie Wojtek Łuczaj Pogorzelski.